Stuletnia partia szachów
Napisany dnia o godzinie przez pisarza o nicku Qbart: 4 stycznia 2010
Szachy od setek lat fascynują ludzi na całym świecie. Jest to także oficjalny sport, którzy uprawia się zawodowo. Przeciętna partia trwa około dwóch godzin, najkrótsze partie to kilku minutowe pojedynki. A najdłuższe partie? Gra może toczyć się tygodniami, miesiącami, latami nawet! Niewiele osób bowiem wie, o długiej tradycji partii rozgrywanych korespondencyjnie. Sięga ona dwunastego wieku, wtedy informacje o wybranym posunięciu przekazywali między zawodnikami posłańcy. Od wieku dziewiętnastego do przekazywania ruchów wykorzystywano najnowsze zdobycze techniki: od telegrafu, przez radio, telefon, telefaks… Dziś oczywiście poczta elektroniczna. Dawniejsze partie mogły teoretycznie nigdy się nie skończyć ze względu na… zgon jednego z graczy. Narzekamy na dzisiejszą pocztę, na jakość jej usług, ale w dawnych czasach, kiedy informacje przenoszone były przez gońców na koniach, czas oczekiwania na odpowiedź mógł dłużyć się w nieskończoność. A co jeśli list zaginął, sprawę trzeba było wyjaśniać, przesyłać propozycję ruchu ponownie. Nie dziwnego, że partia mogła trwać dziesiątkami lat. W Polsce mamy bogate tradycje korespondencyjnej. W dziewiętnastym wieku, konkretnie w roku 1875 roku, rozegrano sławną partię między Moskwą a Warszawą. Ta niezwykle ciekawa partia nie została rozstrzygnięta, ponieważ przerwana ją, jednak zakończyła się przy silniejszej pozycji Polski. W dwudziestoleciu międzywojennym w Polsce istniało kilka magazynów szachowych, z których każdy albo zakładał klub szachów korespondencyjnych, albo planował to. Był to między innymi „Świat szachów” czy „Szachista”, dwa popularne, renomowane pisma szachowe z tego okresu. Popularne jest powiedzenie o „refleksie szachisty”, czyli o spowolnionej reakcji na coś, nieśpiesznym podejściu. Jeśli niespieszny jest refleks szachisty, to korespondencyjna gra w szachy musi się łączyć z ekstra powolną reakcją. Korespondencyjne szachy to rozrywka wyłącznie dla cierpliwych osób, które trzymają się raz powziętych decyzji i łatwo nie zniechęcają.
Ciekawa historia gry Scrabble
Napisany dnia o godzinie przez pisarza o nicku Qbart: 28 grudnia 2009Scrabble to chyba najpopularniejsza gra świata. Kochają ją wszyscy, od licealistów, przez studentów, po osoby dorosłe, starsze. W modzie na scrabble dostrzec można niegroźny snobizm intelektualny. W tę grę po prostu wypada grać. A jest to gra bardzo rozwijająca intelektualnie,
poszerzająca zasób słów. Gra została stworzona w 1931 roku przez amerykańskiego architekta. Punkty odpowiadające poszczególnym literom ustalił czytając gazetę – litery, które pojawiały się najczęściej, miały przypisaną najniższą liczbę punktów. Te, które pojawiały się rzadko, otrzymały wyższą ilość punktów. Ta zasada jest aktualna do dziś, ale powoduje, że scrabble są produkowane w trochę innej formie dla każdej wersji językowej. Ta popularna gra sprzedała się w milionach egzemplarzy, ale początki nie były łatwe. Twórca miał ogromne problemy z zainteresowaniem swym pomysłem jakiegokolwiek producenta. Firmy, które odwiedzał, nie podejmowały produkcji, kwitując grę architekta „ależ proszę pana, jakie to nudne”. Autor jednak nie poddawał się, wierzył w sukces gry, dlatego początkowo produkował plansze i płytki literowe we własnym garażu. Tempo produkcji nie było może zawrotne, ale za to nie było problemów ze zbytem. Architekt produkował bowiem tylko dwie do trzech sztuk gry miesięcznie. W końcu w latach czterdziestych udało się sprzedać prawa do gry, ruszyła też produkcja. Dziś scrabble to najpopularniejsza gra słowna na świecie, ale nazwy tej może używać tylko firma Mattel. Jednak produkowane jest wiele podobnych gier, które są tańsze, a opierają się na podobnych zasadach. Na przykład polskie literaki. Jednak tylko scrabble cieszą się taką popularnością, ze powstają krajowe federacje miłośników tej gry, a nawet organizowane są mistrzostwa. Mistrzostwa Polski od 1993 roku. Sam pomysł na zasady gry można uznać za genialny, a przy tym bardzo prosty. Przecież opiera się na modelu krzyżówki. I choć krzyżówki nie każdy lubi, scrabble przyjęły się wspaniale.
Gry planszowe trzymają się mocno
Napisany dnia o godzinie przez pisarza o nicku Qbart: 22 grudnia 2009
Myliłby się ten, kto pomyślałby, że pojawienie się gier komputerowych negatywnie wpłynie na popularność gier planszowych. Tradycyjne gry mają się świetnie i co roku zyskują nowych pasjonatów. W polskim internecie powstają coraz to nowe strony poświęcone grom planszowym. Gracze prowadzą na forach zaciekłe dyskusje na temat strategii, możliwości, wyższości jednej wersji nad drugą… Dyskutują o zapowiadanych nowościach i klasycznych grach znanych od lat. Przyznawane są prestiżowe tytuły Gry Roku, na polski tłumaczone są najlepsze z gier zagranicznych. W każdym większym mieście znajdziemy co najmniej jeden specjalistyczny sklep wyłącznie z grami planszowymi, gdzie fachowa obsługa doradzi i podpowie. Sklepy to prowadzone są z reguły przez prawdziwych pasjonatów, warto je odwiedzić dla samej przyjemności obcowania z tymi ludźmi. Stoisko z grami planszowymi znajdziemy w każdym markecie, a także w każdym większym EMPIKu. Świadczy to o dużej popularności tej formy rozrywki. A gry wcale nie są tanie. Przeciętna gra kosztuje ponad sto złotych, co przy przeciętnych polskich zarobkach pozostaje sporym wydatkiem. A kolekcjonowanie gier już zupełnie, byłoby nie lada obciążeniem dla przeciętnego budżetu. Ale to tylko statystki, rzeczywistość pokazuje, że jest wielu ludzi, których stać na gry, bo po prostu je kupują. Rodzajów gier jest mnóstwo i każdy, niezależnie od płci, wieku, zainteresowań znajdzie coś dla siebie. Mnóstwo jest gier dla dzieci. Najlepiej wybierając grę dla dziecka postawić na klasykę i gry edukacyjne. Dla dorosłych również pełna paleta gier, do wyboru do koloru: strategiczne, ekonomiczne, przygodowe, karciane, logiczne, słowne, zręcznościowe… Dopasuje się coś zarówno na romantyczny wieczór we dwoje, jak i na huczną imprezę zakrapianą alkoholem. Gry to propozycja uniwersalna, każdy chętny do grania, jeśli wykaże choć odrobinę cierpliwości, aby chwilę poczytać o rodzajach gier, na pewno znajdzie propozycję idealną dla siebie.
Żółwie pędzą za sałatą!
Napisany dnia o godzinie przez pisarza o nicku Qbart: 18 grudnia 2009
Na polskim rynku pojawiła się ciekawa propozycja gry planszowej dla dzieci, „Pędzące żółwie. Wyścig do sałaty”. Autorem gry jest Reiner Knizia. Zabawny jest już sam tytuł tej interesującej gry. Żółwie to przecież zwierzęta znane z powolnego sposobu przemieszczania się, wręcz przysłowiowe jest „żółwie tempo”. Tu mamy do czynienia z tymi sympatycznymi zwierzaki w niecodziennej sytuacji – otóż te powolne na co dzień zwierzątka w grze „pędzą” do sałaty. Cała gra utrzymana jest w takim właśnie zabawnym, lekkim tonie. Jest to propozycja wybitnie dla najmłodszych graczy, choć i dorośli na pewno znajdą dużą przyjemność w kilku partiach gry. Jest ona świetnie wykonana, zarówno pudełko, jak i wszystkie elementy są bardzo wysokiej jakości i starczą na lata normalnego użytkowania. Zasady gry są bardzo proste. Jest kilka wariantów, najłatwiejszy będzie odpowiedni nawet dla pięcioletnich dzieci. Ten bardziej skomplikowany może nie być wystarczający, by na dłużej zająć dorosłych, ale na pewno i im dostarczy śmiechu. W tej grze przede wszystkim uczymy się dobrego aktorstwa, do końca bowiem nie wiadomo, kto jest którym żółwiem. Celem gry jest oczywiście jak najszybsze przedostanie się na pole sałaty, ale niekoniecznie trzeba być pędzącym żółwiem, aby to osiągnąć. Można wpakować się na innego żółwia i na nim dojechać na upragniony posiłek. Gra jest polecana dla dzieci od pięciu lat. Jest grą naprawdę fajną, a do tego znaną na świecie. Gra powstała kilka lat temu. Zanim została przetłumaczona na polski zdążyła zdobyć tytuł „Najlepsza Dziecięca Gra Roku” w Czechach, a także była nominowana do prestiżowej „Kinder Spiel des Jahres” – „Dziecięca Gra Roku” w Niemczech, również w 2005 roku.
Gra jest ciekawa i naprawdę godna polecenia dla młodszych dzieci. Starsze być może szybko się nią znudzą, bo fabuła nie zawiera żadnych intryg czy możliwości strategii, ale przecież gra została stworzona z myślą o najmłodszych. Dorośli na pewno docenią przeurocze rysunki wykorzystane do grafiki tej gry, ale i dla nich jest to propozycja raczej jednorazowej odskoczni.
Historia Tarota
Napisany dnia o godzinie przez pisarza o nicku Qbart: 15 grudnia 2009
Tarot to jedna z najpopularniejszych wróżb w Polsce. Wizyta u wróżki połączona ze stawianiem tarota to coraz częstszy prezent ślubny, na osiemnastkę, inne ważne rocznice. Wiele osób uczy się samodzielnie korzystać z kart, mimo ostrzeżeń, że może to być niebezpieczne. Ostrzegają oczywiście specjaliści od tarota, być może boją się stracić klientów?
Czy się wierzy, czy nie wierzy, warto poznać historię tarota. Karty, których wróżki i wróżowie używają dziś do swych wróżb, to wzór pochodzący prawdopodobnie z piętnastego wieku. To ponad pięćset lat! Rzeczywiście, najstarsza talia, jaka przetrwała do dziś, pochodzi z lat pięćdziesiątych piętnastego wieku. Z tego okresu pochodzą najbardziej znane i najczęściej reprodukowane talie do tarota – tarot Visconti i tarot Sforzów. Oba wykonane przez znamienitych artystów. Obcując z takimi dziełami można co prawda pozostać obojętnym na ich działanie profetyczne, ale na pewno nie na ich estetykę i urok. Pierwsza z wymienionych talii, tak zwana talia Viscontich, została uznana za oficjalną wersję używaną do dziś przez osoby parające się ezoteryką. Ostatecznie ustalono też, że kart będzie siedemdziesiąt osiem, a każda z nich będzie miała przyporządkowaną literę z alfabetu hebrajskiego. Karty tarota dzieli się na Wielkie Arkana i Małe Arkana. Wśród osób zajmujących się wróżbiarstwem krąży opinia, iż właśnie dzięki tarotowi wzrósł prestiż tego swoistego zawodu. Powód? Ponoć wróżby z tarota sprawdzają się… W każdym razie w tym środowisku tarot cieszy się wielkim poważaniem, i o ile można sobie czasem pożartować z wróżenia z fusów, o tyle z tarota – nigdy. Tarot odpowiada tylko na ważne pytania, i, co ważne, na dobrze postawione. To dlatego wróżki zalecają, aby nie bawić się kartami samemu, ale korzystać z doświadczenia osób obeznanych. Ponoć tarot nie lubi głupich pytań, odpowiada tylko na te istotne, ale muszą być zadane wprost i konkretnie. Jednym słowem należy do niego podchodzić szczerze i bez gierek. Odrobina wiary i może się spełni!