EuroBusiness
Pokolenie wyżu demograficznego lat osiemdziesiątych doskonale pamięta najpopularniejszą grę tamtego okresu, w którą grali wszyscy na wszystkich spotkaniach towarzyskich, czyli EuroBusiness. Gra polega na kupowaniu kolejnych miast z europejskich krajów. Najtańsze to greckie Saloniki, najdroższe to austriackie miasta Wiedeń i Innsbruck. Jeśli wykupiło się już wszystkie miasta danego kraju, można było rozpocząć budowę. Na terenie miast można było budować domy oraz hotele. Opłacało się to, ponieważ za każdy dom i hotel można było dostać konkretne kwoty od innych graczy, jeśli zatrzymali się w posiadanym przez nas mieście. Celem gry było przejęcie kontroli nad jak największą ilością terenów. Gra do dziś ma swoich wiernych fanów. Kupić można ją już za kilkanaście złotych, a jednorazowa gra trwa minimum godzinę. Gra jest idealna dla przyszłych przedsiębiorców, uczy prognozowania, dalekowzroczności i negocjacji w biznesie. Dla dorosłych będzie świetną rozrywką i odpoczynkiem po ciężkim dniu w pracy. Zabawa powstała w Stanach Zjednoczonych ponad osiemdziesiąt lat temu. Na jej wzór wyprodukowano wiele podobnych gier, w których również można nauczyć się planowania w biznesie. Jednak to EuroBusiness cieszy się wciąż niesłabnącą popularnością. Być może jest to spowodowane sentymentem, jaki młodzi dorośli żywią do tej interesującej gry. W obliczu konkurencji EuroBusiness wciąż nieźle się trzyma. Innym czynnikiem warunkującym sprzedaż może być też cena gry. W porównaniu z innymi tego typu produktami jest bardzo niska. Jak wspomniano wyżej, całą grę, łącznie z wyposażeniem, planszą, słowem pełen zestaw, można kupić już za trzydzieści złotych, podczas gdy ceny konkurencyjnych gier zaczynają się od stu złotych. Gra jest jednak o wiele więcej warta, jeśli chodzi o wartość merytoryczną nie ustępuje konkurencji ani na krok. Można się z niej tyle samo nauczyć, może jedynie ma niedzisiejszą, odrobinę starodawną grafikę. Poza tym jest naprawdę na poziomie i można ją polecić każdemu koneserowi.
Żółwie pędzą za sałatą!
Na polskim rynku pojawiła się ciekawa propozycja gry planszowej dla dzieci, „Pędzące żółwie. Wyścig do sałaty”. Autorem gry jest Reiner Knizia. Zabawny jest już sam tytuł tej interesującej gry. Żółwie to przecież zwierzęta znane z powolnego sposobu przemieszczania się, wręcz przysłowiowe jest „żółwie tempo”. Tu mamy do czynienia z tymi sympatycznymi zwierzaki w niecodziennej sytuacji – otóż te powolne na co dzień zwierzątka w grze „pędzą” do sałaty. Cała gra utrzymana jest w takim właśnie zabawnym, lekkim tonie. Jest to propozycja wybitnie dla najmłodszych graczy, choć i dorośli na pewno znajdą dużą przyjemność w kilku partiach gry. Jest ona świetnie wykonana, zarówno pudełko, jak i wszystkie elementy są bardzo wysokiej jakości i starczą na lata normalnego użytkowania. Zasady gry są bardzo proste. Jest kilka wariantów, najłatwiejszy będzie odpowiedni nawet dla pięcioletnich dzieci. Ten bardziej skomplikowany może nie być wystarczający, by na dłużej zająć dorosłych, ale na pewno i im dostarczy śmiechu. W tej grze przede wszystkim uczymy się dobrego aktorstwa, do końca bowiem nie wiadomo, kto jest którym żółwiem. Celem gry jest oczywiście jak najszybsze przedostanie się na pole sałaty, ale niekoniecznie trzeba być pędzącym żółwiem, aby to osiągnąć. Można wpakować się na innego żółwia i na nim dojechać na upragniony posiłek. Gra jest polecana dla dzieci od pięciu lat. Jest grą naprawdę fajną, a do tego znaną na świecie. Gra powstała kilka lat temu. Zanim została przetłumaczona na polski zdążyła zdobyć tytuł „Najlepsza Dziecięca Gra Roku” w Czechach, a także była nominowana do prestiżowej „Kinder Spiel des Jahres” – „Dziecięca Gra Roku” w Niemczech, również w 2005 roku.
Gra jest ciekawa i naprawdę godna polecenia dla młodszych dzieci. Starsze być może szybko się nią znudzą, bo fabuła nie zawiera żadnych intryg czy możliwości strategii, ale przecież gra została stworzona z myślą o najmłodszych. Dorośli na pewno docenią przeurocze rysunki wykorzystane do grafiki tej gry, ale i dla nich jest to propozycja raczej jednorazowej odskoczni.
Historia Tarota
Tarot to jedna z najpopularniejszych wróżb w Polsce. Wizyta u wróżki połączona ze stawianiem tarota to coraz częstszy prezent ślubny, na osiemnastkę, inne ważne rocznice. Wiele osób uczy się samodzielnie korzystać z kart, mimo ostrzeżeń, że może to być niebezpieczne. Ostrzegają oczywiście specjaliści od tarota, być może boją się stracić klientów?
Czy się wierzy, czy nie wierzy, warto poznać historię tarota. Karty, których wróżki i wróżowie używają dziś do swych wróżb, to wzór pochodzący prawdopodobnie z piętnastego wieku. To ponad pięćset lat! Rzeczywiście, najstarsza talia, jaka przetrwała do dziś, pochodzi z lat pięćdziesiątych piętnastego wieku. Z tego okresu pochodzą najbardziej znane i najczęściej reprodukowane talie do tarota – tarot Visconti i tarot Sforzów. Oba wykonane przez znamienitych artystów. Obcując z takimi dziełami można co prawda pozostać obojętnym na ich działanie profetyczne, ale na pewno nie na ich estetykę i urok. Pierwsza z wymienionych talii, tak zwana talia Viscontich, została uznana za oficjalną wersję używaną do dziś przez osoby parające się ezoteryką. Ostatecznie ustalono też, że kart będzie siedemdziesiąt osiem, a każda z nich będzie miała przyporządkowaną literę z alfabetu hebrajskiego. Karty tarota dzieli się na Wielkie Arkana i Małe Arkana. Wśród osób zajmujących się wróżbiarstwem krąży opinia, iż właśnie dzięki tarotowi wzrósł prestiż tego swoistego zawodu. Powód? Ponoć wróżby z tarota sprawdzają się… W każdym razie w tym środowisku tarot cieszy się wielkim poważaniem, i o ile można sobie czasem pożartować z wróżenia z fusów, o tyle z tarota – nigdy. Tarot odpowiada tylko na ważne pytania, i, co ważne, na dobrze postawione. To dlatego wróżki zalecają, aby nie bawić się kartami samemu, ale korzystać z doświadczenia osób obeznanych. Ponoć tarot nie lubi głupich pytań, odpowiada tylko na te istotne, ale muszą być zadane wprost i konkretnie. Jednym słowem należy do niego podchodzić szczerze i bez gierek. Odrobina wiary i może się spełni!
Karty do gry
Karty do gry znane są ludziom na całym świecie. Niemal każdy miał okazję albo uczestniczyć w grze albo obserwować grę kartami. Stały się nie tylko rozrywką towarzyską ale także rozrywką sportową. Data ich powstania nie
jest do końca znana, nie wiadomo też w którym kraju dokładnie powstały. Wielu historyków twierdzi iż powstały w Chinach. W miarę szybko znalazły się e Europie i zyskały ogromna popularność również w Polsce. Na królewskich dworach stały się jedną z lepszych rozrywek i spędzania wspólnego czasu a także sposobem na zdobycie pieniędzy, używając kart do hazardu. Współczesne karty do gry wykonuje się z papieru, dodatkowo do ich trwałości karty te są powlekane cienką warstwą plastiku. Plastik zapewnia trwałość w czasie rozgrywania setek partii oraz miłe wrażenia estetyczne. Także samo rozdawanie kart staje się łatwiejsze i przyjemniejsza. Tradycyjny zestaw kart to 52 karty, w niektórych kartach pojawia się również joker. Do różnych gier w karty używa się także mniejsze talie jak 24 sztuki. Każda talia ma cztery kolory. Każdy kolor kart ma swoja nazwę którą posługują się gracze. W kartach do gry rozróżniamy kolor pik popularnie zwany winem, kolor kier popularnie zwany czerwo, kolor karo popularnie zwany dzwonkiem oraz kolor trefl popularnie zwany żołędziem. Profesjonalni zawodnicy używają nazwy trefl, karo, kier oraz pik amatorzy i dzieci posługują się nazwami potocznymi. Każdy kolor kart posiada karty ponumerowane od dwóch do dziesięciu oraz cztery figury. Figury jakie rozróżniamy w kartach to Jack zwany potocznie waletem, król zwany również potocznie królem, oraz królewna zwana potocznie damą. Ostatnią kartą w talii jest as nie mający potocznie nazwy. As w bardzo wielu grach stanowi kluczową kartę i jest uznawany za najsilniejszą. W zależności od rodzaju gier posługujemy się małymi lub dużymi kartami. To przeważnie zasady gry określają siłę karty lub też siłę koloru. Często w grach karcianych decydujące znaczenie mają punkty jakie przydzielane są za kolory lub też punkty jakie przydzielane są za karty z numerami. Figury w kartach mają często znaczenie bonusu lub ustalonej odgórnie punktacji.